sobota, 4 kwietnia 2015

Rozdział VIII

                Chęć imprezowania ulotniła się, a moja mina zrzedła, gdy stanąłem o wyznaczonej godzinie przed domem Nikodema.
                Posiadłość znajdowała się na obrzeżach miasta i na pierwszy rzut oka widać było, że właściciele mają pieniędzy jak lodu. Nie żebym ja narzekał na brak gotówki, bo mój tata jako dyrektor jednej ze sporych firm zarabiał wystarczająco, ale nie było porównania dla mojego domku z tą rezydencją.
                Uliczka była otwarta, więc wsunąłem się za nią, aby chodnikiem dojść do drzwi białego budynku. Z ogromną ciekawością rozglądałem się po zadbanym ogrodzie, zahaczając wzrokiem o basen i fontannę oraz huśtawkę wiszącą na oddalonym w róg posiadłości drzewie.
                Stojąc przed drzwiami byłem święcie przekonany, że to wcale nie był dobry pomysł. Bo w końcu może i znałem Wielką Czwórkę, ale nie tylko oni będą obecni na imprezie. A jeśli nie tylko oni to pojawiło się pytanie: kto jeszcze?
                Moje obawy przed nieznajomymi pogłębił fakt, że osoba, która otworzyła mi drzwi była mi całkowicie obca. Ba! Był to mężczyzna, na oko trzydziestoletni z trzydniowym zarostem i rozwiązanym krawatem leżącym swobodnie na jego piersi. Przyglądał się mi i po chwili zapytał:
- W czym mogę pomóc?
                Spojrzałem jeszcze raz na numer domu, ale wszystko się zgadzało i to tutaj miał mieszkać Nikodem oraz w tym budynku miała odbyć się mała imprezka, więc całkowicie nie rozumiałem co robił w tym domu ten facet i dlaczego on otworzył mi drzwi.
                Moim zbawieniem w sytuacji okazał się Gabriel, który pojawił się za plecami mężczyzny.
- Ed, co ty tak długo robisz?
- Cześć, Gab - odezwałem się nieśmiało i uśmiechnąłem się do tego uroczego chłopaka.
- Teo! Wchodź do środka. - Posłał w moją stronę swój anielski uśmieszek.
- To ty jesteś ten Teodor Nikodema? - Jedna brew Eda powędrowała do góry i mężczyzna wręcz zeskanował mnie wzrokiem. Nie zdążyłem zaprotestować słowom "Teodor Nikodema", bo przecież człowiek nie jest niczyją własnością, gdy w słowo wpadł mi Aniołek:
- Tak, to jest Teodor - powiedział i zwrócił się w moją stronę. - Teo, a to jest Ed.
- Miło mi cię poznać. - Przedstawiony mi chwilę wcześniej Ed kiwnął w moją stronę głową, a ja odpowiedziałem mu równie podstawową formułką.
                W milczeniu przeszliśmy przez połowę domu. Pewnie z moim brakiem kondycji w tym budynku samym chodzeniem zmęczyłbym się jak diabli.
                Weszliśmy do salonu, który był prawdopodobnie jednym z największych pomieszczeń. Pokój skąpany był w ciepłych odcieniach brązu i beżu, a wszystko wyglądało - tak jak cały budynek - nowocześnie i bogato. Naprzeciwko telewizora oraz wieży, z której leciała muzyka, znajdowała się kanapa, a na niej siedziała spora grupka ludzi. Jednak co najważniejsze w oczy rzucili mi się inni, którzy stali w kątach pokoju, rozmawiali ze sobą i śmiali się. W mgnieniu oka naliczyłem dwadzieścia osób, a było to była to może połowa wszystkich zebranych. Już nawet nie patrzyłem na to, że stałem się aktualnie obiektem muzealnym, poddanym rentgenom oczu ich wszystkich. A to, że byli nieznajomi mnie już całkowicie nie ruszało. Bądź co bądź, znalazłem w sobie krztę optymizmu i pomyślałem, że może będzie fajnie. Przecież tego chciałem – uciec i znaleźć się w otoczeniu nowej społeczności, więc dlaczego miałem panikować?
                Uśmiechnąłem się, gdy na powitanie z kanapy ruszyła do mnie Glo ze Sarą.
- No proszę, nie mówiłeś, że także dostałeś zaproszenie – zacmokała Księżniczka.
- Sam nie wiedziałem, że tu będę. Szczerze mówiąc to namówił mnie do tego przyjaciel – skłamałem gładko. Przyjaciel? Przecież sam poszedłbym z czystej ciekawości do domu Nikodema. Niby ciekawość to pierwszy stopień do piekła, ale diabeł i tak ma dla mnie tam specjalne miejsce, więc co to za różnica?
- Miło, że wpadłeś. – Znikąd pojawił się za mną Carter, a ja – o ile to możliwe – uśmiechnąłem się jeszcze szerzej. – Chcesz coś do picia?
- Sok, o ile mogę prosić.
- No to chodź ze mną do kuchni.
                Nikodem chwycił mnie za nadgarstek i pociągnął za sobą w jeszcze inną stronę domu.
                Przemierzyliśmy próg kuchni, a złotowłosy od razu skierował się w stronę lodówki, którą otworzył i oglądał jej zawartość, aby po chwili wyciągnąć sok i piwo.
- Nie chcesz piwa? – zapytał zerkając na mnie. Miałem wrażenie, że chce mnie o coś zapytać, ale odłożyłem tą myśl na bok.
- Chcesz mnie upić? – odpowiedziałem pytaniem na pytanie. – Sok wystarczy.
- Proszę. – Podał mi szklankę napełnioną jabłkowym nektarem. Zapatrzyłem się trochę na to przezroczyste szkło, a gdy podniosłem wzrok, bursztynowe ślepia wgapiały się we mnie.
- Hm? – mruknąłem utrzymując kontakt wzrokowy. Nie wiedziałem jaką walkę toczy w swojej głowie Nikodem, ale zdawało mi się, że zastanawia się nad tym jak coś ubrać w słowa. Po chwili zapytał:
- Davies namówił cię, abyś tu przyszedł?
- No tak jakby… - powiedziałem z lekkim wahaniem. Trochę wyprowadzał mnie z równowagi jego wzrok, który zawisł na mnie i lustrował mnie od stóp do głów.
- Przyjaźnicie się, tak? - Zastanawiałem się dlaczego Carter jest tak zainteresowany akurat Natanem, ale po zmarszczeniu brwi odpowiedziałem z lekkim rozbawieniem:
- No sześć lat w jednej klasie łączy ludzi.
                Nikodem zachowywał się dziwnie. To określenie idealnie pasowało do niego w tym momencie. Złotowłosy chłopak był zawsze pewny siebie, a teraz wahał się, jego uśmiech zdawał mi się wymuszony i jeszcze wypytywał o Nata, chociaż dobrze wiedziałem, że się nie lubią.
- A dlaczego tak pytasz o Natana?
- No, bo zastanawiam się czy… - urwał i nerwowym ruchem przeczesał włosy. Następnie jego ręka opadła na jego ramię, rozmasowując je, aż w końcu znowu spływała swobodnie wzdłuż ciała. Jej ruch śledziłem całkowicie nieświadomie i nie zauważyłem, że Carter nie dokończył swojego usprawiedliwienia.
- Czy? – podjąłem temat.
- Czy wy… No… Jesteście razem? – wypalił, a ja spojrzałem na niego oczami jak pięć złotych.
- Skąd takie podejrzenia? – Zaśmiałem się histerycznie. Zgaduj zgadula, a za chwilę wszyscy będą wiedzieć, że Teodor Nelson to gej.
- Po prostu tak się zastanawiałem – mruknął.
                Przegryzłem wargę i w umyśle odpędzałem rumieńce zażenowania, które i tak mnie nie słuchały, więc byłem czerwony jak burak.
- Przecież Natan ma dziewczynę – poinformowałem Nikodema, którego oczy na to stwierdzenie błysnęły.
- Czy zaczął z nią chodzić około dwóch lat temu? – Kiwnąłem głową, a w wypowiedzenie potakującego słowa przerwał mi Gab.
- Ja wam chłopcy nie przeszkadzam – powiedział. Na pierwszy rzut oka było widać, że już wypił pewną dawkę procentów, bo oczy świeciły mu się nieprzyzwoicie mocno, a rumieniec pogłębił się jeszcze bardziej. – Ja tylko po chipsy. – Sięgnął trzy paczki tej przekąski i jeszcze na odchodne dodał: - Lepiej chodźcie, bo impreza się rozkręca.
                Aniołek przypomniał mi o jednej ważnej kwestii:
- A tak poza tym, Nikodem. To jest mała imprezka? – Położyłem wielki nacisk na przedostatnie słowo. Bursztynowe oczy spojrzały na mnie z rozbawieniem.
- Ty dużą imprezkę zobaczysz, gdy ten co tu przed chwilą był będzie miał osiemnastkę. A to już za dwa tygodnie. Czuj się zaproszony.
                Odburknąłem coś w odpowiedzi, że nie wyobrażam sobie jak będą wyglądać te urodziny, gdy to tutaj jest małe i poszedłem za Carterem, trzymając się blisko niego, aby dotrzeć do salonu bez większego zagubienia się w korytarzach domu oraz poranień o nagle wyrastające z podłogi meble.

***

                Zabawa naprawdę się rozkręcała. Pewnie była to też zasługa alkoholu. Ludzie nie byli pijani, lecz lekko podchmieleni co dodawało odwagi w całej zabawie. Osobiście nie byłem zwolennikiem alkoholu, więc krzywo patrzyłem, gdy oni wszyscy trzymali w ręce butelkę piwa, ale przecież każdy robi to co uważa za słuszne, więc ja nie zamierzałem nikogo namawiać do abstynencji.
- Kto gra w butelkę? – zapytał głośno jakiś mężczyzna siedzący obok Eda.
                Usiadłem pomiędzy Sarą i Glorią, a po chwili w kółku siedziało około piętnastu osób. Reszta tańczyła, piła lub robiła cokolwiek innego.
- Każdy zna zasady? – zapytał Damian, do którego boku wtulała się Nina. Wszyscy zebrani pokiwali zgodnie głowami. – Carter, zaczynaj!
                Przy takiej ilości osób łatwo jest zostać niewylosowanym, więc na szczęście nie miałem żadnego pytania ani wyzwania. Obserwowałem jak inni gracze wykonują powierzone zadania, słuchałem jak odpowiadają i zastanawiałem się co trafiłoby się mi. Miałem mały pokaz lesbijskiego pocałunku w wykonaniu Glorii i Sary, jakiś chłopak w bokserkach odtańczył kankana oraz pojawiały się inne głupsze wyzwania, już nie wspominając o kompromitujących pytaniach przy których ja spłonąłbym ze wstydu.
                W pewnym momencie usłyszałem swoje imię, które wypowiedział Fabian. Nie wiedziałem o co chodzi, ponieważ wyłączyłem się na chwilę, a gdy znów wróciłem na ziemię wszyscy się na mnie gapili.
- O co chodzi? – zapytałem nieświadomy niczego.
                Ed spojrzał na mężczyznę obok (zdawało mi się, że było to nieme pytanie o pozwolenie na coś), który kiwnął do niego głową, więc ten wstał i wcisnął się pomiędzy mnie, a Księżniczkę. Nie podobało mi się to.
- Wyzwanie, Teo. – Jego oddech owiał mój policzek, a po chwili jego usta naparły na moje wargi.
                Był to mój pierwszy pocałunek z facetem, gdyż wcześniej to z Lily uczyliśmy się jako małe, smarkate bachory całować. Było to głupie i na samo wspomnienie o tym i ja, i ona olewaliśmy się rumieńcem, bo jest to jedno z bardziej żenujących wydarzeń naszego życia, w które wtajemniczony został tylko Davies, pod uprzednią karą śmierci, jeśli miałby odwagę zaśmiać się z nas lub nam to wypominać.
                A teraz to facet rozsunął mi wargi swoim językiem, który mimowolnie wpuściłem do środka i całował mnie chaotycznie, kładąc mi ręce na biodra i przyciągając do siebie. Ja sam nie wiedziałem co robić, naśladowałem jego ruchy, aż do chwili, gdy w końcu się ode mnie odsunął.
- Słodki jesteś – mruknął mi do ucha, a potem odsunął się i wrócił na swoje miejsce.
- Dalej, Ed, kręć! – krzyknął zniecierpliwiony głos, a ja nie słuchałem dalej, ale wymamrotałem coś o toalecie i wyszedłem z grona grających ludzi.

***

                Spacerowałem po domu bez większego sensu. Moje nogi same nosiły mnie po korytarzu. Przechodziłem obok pozamykanych pokoi, a w niektórych było słychać dość jednoznaczne dźwięki. Wolałem nie myśleć kto z kim co tam robi, ale mimo wszystko znowu czułem jak oblewa mnie rumieniec. To było denerwujące, że za każdym razem ja rumieniłem się jak wstydliwa panienka. Miałem wrażenie, że zachowuję się jak typowa ciota.
                Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, a jeśli mój homoseksualizm już mnie wysyła do podziemi to nic mi nie szkodziło posłuchać kto rozmawia w łazience. A ponieważ drzwi były lekko rozchylone, skorzystałem z okazji i zerknąłem.
                Moje zainteresowanie wszystkim kiedyś mnie zgubi.
                Przysłowiowa kopara mi opadła, gdy zobaczyłem obściskujących się Fabiana i Nikodema. Ten pierwszy wiódł prym w całej zabawienie, jego ręce leżały w miejscu, gdzie na pewno złotowłosy nie miał już pleców, a ciało bruneta przylegało ściśle do Cartera. Żałowałem, że gospodarz stoi do mnie tyłem i nie widzę jego twarzy, bo byłem okropnie ciekawy tego, co ona w tym momencie wyrażała.
                Nagle po pomieszczeniu rozległo się cichy odgłos świadczący o zakończonym pocałunku, a ku mojemu zdziwieniu, Nikodem odepchnął od siebie czarnowłosego i ściągnął jego dłonie ze swoich pośladów.
- Fabian, jesteś pijany – mruknął.
- Może trochę – przyznał Fabian, ale nawet jego głos wskazywał, że definitywnie był pijany. – Nie mów, że ci się nie podoba.
Och, jak chciałbym widzieć czy Nikodem się zarumienił… Ale ledwo trawiłem, że oni… razem… Teoretycznie to wszystko w tamtym momencie tłumaczyło. W głębi duszy chciałem, aby Nikodem był homoseksualny, ale nie spodziewałem się, że Fabian także okaże się gejem. Z resztą obydwoje nie wyglądali na takich, wręcz brunet klasyfikował się jako tak zwany „niegrzeczny chłopiec”, który łamie serca dziewcząt. Natomiast Carter… Wysportowany, przystojny, miły, posiadał pełno fanek, a niejedna dziewczyna w szkole była nim zauroczona, więc może i z mniejszym, ale także ze zdziwieniem przyjąłem ten fakt, że on też jest homo. No, bo raczej nie było innego wyjaśnienia zaistniałej sytuacji, prawda? Ewentualnie mogli być biseksualni, bo żaden facet od tak nie obściskuje się z innym, a tym bardziej ze swoim przyjacielem.
- Zostaw, Fabian. – Głos Nikodema był zdecydowany. – Nie chcę.
                Mimo słów złotowłosego brunet znowu się do niego przykleił. Gdy jego usta ponownie chciały złączyć się z wargami Cartera, coś popchnęło mnie do tego, aby udać, że przypadkiem wchodzę do łazienki.
                Pociągnąłem drzwi, a następnie wpadłem przez nie i zrobiłem zdziwioną minę. Natomiast ta dwójka odskoczyła od siebie i spojrzeli z jawnym strachem na mnie.
- Przepraszam. Myślałem, że nikogo tu nie ma. – Sam sobie się dziwiłem jak łatwo ostatnio przychodziło mi łganie ludziom prosto w oczy. Takie drobne kłamstewka jak to wypowiedziane przed chwilą czy odpowiedź „Dobrze” na pytanie „Jak się czujesz?” wychodziły bez zająknięcia z moich ust.
- Fab się upił – mruknął Nikodem, patrząc wszędzie, byleby nie na mnie. Jego twarz poczerwieniała. Wyglądał komicznie - taki zawstydzony, czerwony, ze zgubioną pewnością siebie. Przypominał ucznia  przyłapanego na ściąganiu.
- Bez przesady, Nik. Chodzę prosto – odpowiedział brunet i na udowodnienie swoich słów, zrobił krok do przodu i zachwiał się niepewnie. Przed upadkiem ochroniły go ramiona Nikodema.
- Pomożesz mi go przenieść do sypialni? – zapytał Carter, a ja zwróciłem uwagę na to, że brakowało mi tych złotych tęczówek wgapionych we mnie. Z drugiej strony rozumiałem jego zażenowanie sytuacją.
- Dobrze. – I po chwili trzymałem Fabiana z lewej strony.
                Szukanie wolnego pokoju wcale nie było takie proste. Ludzie byli wszędzie i w końcu, w geście kapitulacji, Carter otworzył drzwi do piwnicy. Było to trudne wyzwanie, przenieść przez wąskie i strome schody pijanego bruneta, ale poradziliśmy sobie, a ja oniemiałem na widok przed sobą.
                To nie była piwnica. To była biblioteka.
                Nikodem nic nie robiąc sobie z mojej reakcji na to pomieszczenie, dalej ciągnął Fabiana aż w końcu ułożyliśmy go na kanapie, na której z rekordowym tempem Fabian zasnął.
                Byłem w raju. Zawsze skrycie marzyłem o takim miejscu – małej, ukrytej bibliotece, własnym schronieniu przed światem. A Nikodem takie miejsce posiadał.
- Chodź. – Głos złotowłosego wyrwał mnie z zamyślenia o tym cudownym pomieszczeniu. Posłusznie poczłapałem za nim i przyjąłem z żalem, że wyszliśmy z piwnicy.
                Sytuacja była dość niekomfortowa, bo jak miałem z nim rozmawiać? Nie wiedziałem jak się zachowywać, a moje zakłopotanie musiało być widoczne gołym okiem, bo w końcu ciszę przerwało pytanie Cartera:
- Wszystko widziałeś i słyszałeś, prawda?
- Mhm – mruknąłem.
- My nie jesteśmy razem ani nic – wymamrotał, a ja ledwo go dosłyszałem.
- Przecież nie musisz się tłumaczyć. – Spojrzałem na niego ze zrozumieniem, ale szczerze mówiąc to po jego słowach kamień spadł mi z serca. Nie wiedziałem tylko dlaczego, ale to był już inny problem.
                Odruchowo wyciągnąłem komórkę z kieszeni i spojrzałem na wyświetlacz, który poinformował mnie, że była godzina dwudziesta trzecia. Obiecałem Irmie i Adamowi, że wrócę przed północą, więc to był najwyższy czas, aby wracać do domu. No cóż, także była to dobra wymówka, aby uciec od przeżyć dzisiejszego dnia.
- No to… hm… ja idę – poinformowałem Nikodema i skierowałem się w stronę drzwi. – Dzięki za zaproszenie i na razie – powiedziałem przy wyjściu i nie czekając na odpowiedź, ruszyłem przed siebie.
                Spacerując pustą ulicą zastanawiałem się co to w ogóle było? Ten dzień był pokręcony i marzyłem tylko o tym, aby położyć się do łóżka i zasnąć snem niewinnego. Na szczęście to marzenie spełniło się i odpłynąłem w ramiona Morfeusza zanim zegar wybił północ.



***

Przepraszam, że tak długo mnie nie było, ale moja Wena gdzieś się zgubiła... Nie wiem co się dzieje. To straszne, bo chcę pisać, a nie wiem co i jak. :(
Mam pełną świadomość, że ten rozdział nie spełnia moich norm. Piszcie śmiało jak znajdziecie błędy, a tym bardziej poprawiajcie mnie z interpunkcją, bo ta leży i błaga o pomoc. :( 
Pozdrawiam!
Malina

26 komentarzy:

  1. Rozdział niesamowity, jak każdy poprzedni. Nie musisz się martwić błędami bo są one mało widoczne przy tak dobrym rozdziale. A, że nie masz weny to trudno. Rozumiem cię. Jeśli nie masz konkretnego pomysłu na rozdział to go nie pisz. Lepiej napisać później i lepiej niż teraz i jakiś tekst bez ładu i składu.
    Pozdrawiam i życzę jak najwięcej weny.
    ~ Benefactor.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. :)
      Mam nadzieję, że jeszcze kwiecień, a potem wena wróci do mnie i będę pisać bez żadnych problemów. ;)

      Usuń
    2. Dobrze by było. Bo szkoda zaprzepaścić tak dobry, niesamowity wręcz pomysł. Nigdy się z takim nie spotkałam. Ale nadal czekam. Codziennie sprawdzam, czy przypadkiem nie ma kolejnego rozdziału.
      Pozdrawiam. I życzę MNÓSTWO weny na to jak i na inne opowiadania (może w przyszłości :) )
      ~ Benefactor.

      Usuń
    3. Och, spokojnie, to opowiadanie MUSI być dokończone. To jest mój wewnętrzny przymus. :D Jednak miło mi, że nadal czekasz i masz do mnie cierpliwość... Dziękuję bardzo za motywację i za to, że jesteś, bo to w końcu dla mnie bardzo ważne! :D
      Postaram się jeszcze w tym tygodniu dodać coś na moje blogi... Nie obiecuję, ale jednak postaram się! c:

      Usuń
    4. Potrzebuję następnego rozdziału!!! Naprawdę!!! Proszę! Postaraj się! Wiesz jakie jest to uczucie, że masz nadzieje na coś a tego nie dostajesz...? Sorry. Obiecałam sobie, że będę cierpliwa... Ale myślałam, że będę miała co w ten czas robić... Nawet nie mam książki która mogłabym przeczytać no akurat nie mam na nią ochoty... Mam ochotę na opowiadania takiego typu jak to, albo z masą morderstw, krwi... Albo jeszcze takie które mnie zadziwią. Nie mogę znaleźć, więc mam do ciebie mentalną prośbę... Napisz proszę genialny rozdział! I wstaw go na blog!! Bitte!!!
      Pozdrawiam i życzę weny..........
      ~ Benefactor.

      Usuń
    5. No cóż... Wywołałaś u mnie całą gamę uczuć. No cóż, przede wszystkim jest mi głupio, że musieliście czekać ponad miesiąc(!) na rozdział... Osobiście zabiłabym jakby jakiś autor wyciął mi taki numer. :(
      Przepraszam, a nowy rozdział już jest... Nie wiem czy genialny, ale jest. ;)

      Usuń
    6. Skomentowałam ix rozdział. Nie martw się... GENIALNY!!!
      I dziękuję ci z całego serca.
      ~ Benefactor.
      PS. Całą gamę uczuć? Serio? Przepraszam cię jeśli były to złe uczucia, serio.
      PS2. Jeszcze raz pozdrawiam i życzę weny.

      Usuń
    7. Ty dziękujesz? To ja dziękuję, że jesteś i mnie tak motywujesz! :D I również nie masz za co przepraszać. :) Owszem, byłam zła, ale na siebie, swoje lenistwo... Było mi głupio i równocześnie byłam szczęśliwa, że ktoś aż tak ubiega się o kontynuację mojego opowiadania... ;)

      Usuń
    8. Proszę bardzo w takim razie ;)
      Polecam się.
      I będę z Tobą jak najdłużej będzie to możliwe :)
      Pozdrawiam i życzę weny tak jak zawsze... :)
      ~ Benefactor.
      PS. Wiem, że ciągle i ciągle "Pozdrawiam", ale jest to dla mnie pewien rodzaj pokazania szacunku i wychowania dla danego autora/autorki, tak więc jeszcze raz ... POZDRAWIAM ;)

      Usuń
    9. No mam taką nadzieję, że będziesz i przy tym opowiadaniu, i przy następnych, które niewątpliwie będą. :)
      Ty ciągle pozdrawiasz, a ja ciągle dziękuję... ;) W takim razie ja także się powtórzę: dziękuję. c;

      Usuń
  2. Rozdział genialny, zresztą jak każdy poprzedni. Mam nadzieję że twoja wena odnajdzie się cała i zdrowa ; )
    Czekam na kolejny : )
    G.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja wena ginie śmiercią tragiczną przez brak czasu i nadmiar wszystkiego... :( Nawet nie mam kiedy usiąść i coś napisać, chociaż tak bardzo chciałabym wprowadzić Was w punkt kulminacyjny opowiadania! :(
      Dziękuję za komentarz. c;

      Usuń
  3. Jak tylko wyzdrowieję to tu wrócę i napiszę taki komentarz jak zawsze *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...
      ...
      ...
      Nie wiem co powiedzieć.
      To było... niezwykłe.
      Emocjonujące, niesamowite!
      *wdech-wydech*
      Ok, już mi lepiej.
      Moje małe kochanie. Mój mały Theo. CAŁOWAŁ SIĘ NA IMPREZIE Z JAKIMŚ OBCYM KOLESIEM?!
      Nie tak cię wychowałam *snif-snif*
      Ranisz me serce :'(
      Nikodem też je rani, ale to inna historia.
      A, właśnie...
      NIKODEM TY MĘSKI NARZĄDZIE!
      Jak już musisz to rób to z Theo, a nie Fabianem, co?
      Eh...
      To za dużo na mój chory umysł.
      Niestety wciąż nie wyzdrowiałam, ale dostałam pozwolenie na skorzystanie z kompa. (W szlafroku, rajstopach, okryta kocem i kołdrą, ale ciiii)

      Usuń
    2. Hahahaha, cieszę się, że przeżywasz moje opowiadanie, bo z własnego doświadczenia wiem, że jak coś przeżywam (np. wydarzenia z książki) to znaczy, że mi się podoba! :P
      Nasz mały Teoś nie taki święty. Z resztą ile to ludzi swój pierwszy pocałunek miało przez wyzwanie? :D
      A co do Nikodema to nic nie powiem. Żyjcie w błogiej nieświadomości czemu on i Fab się całowali... ^^
      Dziękuję bardzo za komentarz! :3

      Usuń
    3. Ej, tak ogółem to cię kocham wiesz?
      A wiesz dlaczego?
      Nie tylko za to opowiadanie, ale też za to, że dodałaś piosenkę mojej małe obsesji!
      Czyli pięknego, boskiego i oszałamiającego Tokio Hotel!

      Usuń
    4. Tokio Hotel to zespół, który od niedawna zaczęłam uwielbiać. :D Co prawda na początku drażnił mnie niemiecki, ale teraz bardzo lubię ich piosenki i stąd "Run, run, run" w playliście. ;) No i dodatkowo mają bardzo fajne filmiki na yt oraz twicesty z Billem i Tomem są świetne. ^^ Ogólnie cieszę się, że ktoś kto czyta mojego bloga podziela także gust muzyczny! :D

      Usuń
    5. Kocham czytać twincesty ♥
      Ostatnio skończyłam blog z kilkoma i nie wiem co dalej :C

      Usuń
    6. Ja dopiero niedawno odkryłam małymi kroczkami, że jednak twincesty są świetne i jestem w tym samym stanie zawieszenia po skończonych opowiadaniach! c;

      Usuń
  4. Genialny pomysł! Natrafiłam tu przypadkowo przez Potterowego bloga i strasznie mi się spodobało.Rozdziały genialne i temat też. :)
    Powodzenia i życzę weny na następne rozdziały!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Cieszę się, że tutaj zawitałaś i super, że podoba Ci się moja twórczość w takim wydaniu. ;)

      Usuń
  5. O JEZU JEZU JEZUUU
    Tak dawno mnie tu nie było :c Tak dawno nie czytałam tego boskiego bloga :c Ale nareszcie powróciłam, by napisać chociaż coś z sensem.
    Rozdział boski, piękny, po prostu cudo nad cudami! Oczywiście shippuję tutaj Teodor x Nikodem, bo ja oczywiście od początku wiedziałam, że oni..no wiesz, coś tam pomiędzy nimi będzie :D
    Beka z Fabiana xd Nie ma to jak po pijaku dobierać się do swojego przyjaciela :)
    Czekam MEGA niecierpliwie na następny rozdział i zaraz chyba rozwalę klawiaturę jak go szybko nie wstawisz!!
    Pozdrawiam serdecznie, życzę duuuuużo weny :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem jakie to niefajne uczucie, gdy trzeba czekać na kolejny rozdział i za to chyba będę musiała Was na kolanach przepraszać. :( No, ale do niedzieli postaram się wstawić kolejną część! ;)
      Co do Twojego komentarza... Tak, ewidentnie ich do siebie ciągnie, ale ja nic nie zaspoileruję. :P Tak samo jak zamilknę na temat Fabiana. ^^
      Dziękuję bardzo za miłe słowa i ogólnie dziękuję za komentarz! :3

      Usuń
  6. Hej,
    tak bardzo mała imprezka, czyżby Nikodem był zainteresowany Theodorem, bo te pytania o Nicka, a później to jego zarzenowanie, że widział i słyszał co się działo w tej łazience między Nikodemem a Fabianem...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie ;) Dziękuję za komentarz!

      Usuń
  7. Hej,
    czyżby Nikodem był zainteresowany Theodorem? bo te pytania o Nicka, a później to jego zażenowanie, że widział i słyszał co się działo w tej łazience między Nikodemem a Fabianem... a imprezka naprawdę mała....
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Aga

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy