piątek, 28 sierpnia 2015

Rozdział XVII

                Stłumiłem potężne ziewnięcie i przeciągnąłem się. Czułem, że moja bluzka podwija się i ukazuje moje wystające żebra, a ja westchnąłem cicho, z uśmiechem błądzącym po twarzy.
                Przetarłem jeszcze zamglone snem oczy i podniosłem się do pozycji siedzącej. Następnie spojrzałem na zegarek i ku mojemu zdziwieniu zobaczyłem, że jest parę minut po ósmej. Nigdy nie byłem rannym ptaszkiem. Uwielbiałem spać, szczególnie, gdy kołdra tak przyjemnie otulała moje ciało, a ja miałem świadomość, że na dworze panują minusowe temperatury.
                Ubrałem ciepłe skarpetki i jeszcze w pidżamie, udałem się do kuchni. Wyciągnąłem kubek, kakao oraz mleko i rozpocząłem skomplikowany proces przyrządzania pysznego, gorącego napoju.
                Usłyszałem za sobą kroki.
                - Dzień dobry – przywitała się ze mną Laura. Jej głos świadczył o tym, że także dopiero co wstała. – Dla mnie też zrób.
                - I dla mnie – dodał drugi głos rozbrzmiewający od strony drzwi. To powiedziała Lily.
                Przygotowałem więc trzy kubki kakao, a dziewczyny zajęły się robieniem śniadania.
                - A co wy tak wcześnie wstałyście? – zagadałem.
                - Mama jedzie na zakupy, więc chcąc zdążyć się ogarnąć, musimy wstać wcześnie – jęknęła młodsza Hopkins.
                - Zostajesz dziś sam w domu – dodała Lils. – Tylko grzecznie.
                Uśmiechnąłem się tylko na jej uwagę i upiłem łyk kakao, patrząc jak śnieg prószy za oknem.
                Dziś wrócił Nikodem – szepnął natrętny głosik w mojej głowie. – Tęskniłeś za nim jak ostatni głupek, prawda? – zapytał wrednie.
                Westchnąłem tylko. Tęskniłem i nie mogłem się doczekać, aby spotkać tego blondyna i go przytulić.

***

                Siedziałem na kanapie i ze znużeniem przeskakiwałem z kanału na kanał, ale i tak nic ciekawego w telewizji nie przykuło mojego wzroku. Zabijałem czas, który dłużył się bezlitośnie, a już chciałem zobaczyć Nikodema. Umówiliśmy się, że wpadnie o czternastej, a zegar wskazywał, że do tej godziny zostało tylko parę minut.
                W końcu rozbrzmiał dzwonek do drzwi, a ja podskoczyłem jak oparzony. Wyłączyłem telewizor i pognałem do przedpokoju. Tam jeszcze przejrzałem się w lustrze, a potem otworzyłem drzwi.
                Nikodem nic się nie zmienił przez miesiąc, z resztą nie spodziewałem się jakiejś drastycznej zmiany w jego wyglądzie, a i tak przyglądałem mu się uważnie. Nie potrafiłem pohamować uśmiechu, a już tym bardziej rumieńca.
                Blondyn wszedł do mieszkania i przytulił mnie od razu. Wtulił się zimnym policzkiem w moją szyję, a ja przegryzłem wargę, aby nie westchnąć. Odwzajemniłem jednak silny uścisk, zauważając, że moje serce zaczęło nagle bić szybciej.
                - Hej – mruknął Nik w moją szyję. Jego oddech tak przyjemnie owiał ją, że zadrżałem i dostałem gęsiej skórki. Carter musiał to zauważyć, bo dodał: - Jestem cały zmarznięty, a się do ciebie tulę i cię ziębie. Przepraszam.
                Odsunął się ode mnie, a ja przyjąłem to z ogromnym niezadowoleniem. Ugryzłem się w język, aby nie powiedzieć czegoś głupiego i dopiero po chwili, gdy byliśmy w bezpiecznej od siebie odległości, przywitałem go:
                - Miło cię widzieć. – Zignorowałem fakt, że byłem już cały czerwony niczym burak.
                - Ciebie też, Teo – odparł i zmierzwił mi włosy.
                Jęknąłem tylko jeszcze bardziej niezadowolony na ten gest i uciekłem do salonu, gdzie po chwili dotarł Nikodem. Nie miał już na sobie kurtki ani butów, więc mogłem otaksować go wzrokiem i zauważyć w co jest ubrany. Miał na sobie zwykłe jeansy i ciepłą bluzę z nadrukiem tygrysa.
                - Chcesz coś do jedzenia lub picia czy od razu oglądamy film? – zapytałem, zabijając ciszę.
                - Popcorn, cola i film brzmi nieźle – stwierdził, a ja przyznałem mu rację.
                Poszedłem do kuchni, a Nik powlókł się za mną. Wrzuciłem szybki popcorn do mikrofalówki, a potem zgarnąłem dwie szklanki i butelkę coli.
                Z miską prażonej kukurydzy zasiedliśmy na kanapie. Bez większej dyskusji wybraliśmy jeden z filmów i zaczęliśmy seans.
                Od czasu do czasu któryś z nas rzucał celną uwagą, ale na ogół byliśmy wpatrzeni w ekran. Podłożyłem jedną nogę pod drugą, aby było mi wygodniej, a wtedy Nikodem zmienił swoją pozycję tak, że jego głowa znajdowała się na moich nogach i udawał, że wcale nic nie zrobił. Ja też przyjąłem obojętną minę, chociaż wypieki znów zagościły na mojej twarzy. Po kryjomu starałem się wziąć głębszy oddech i uspokoić się, aby przestać myśleć o niewielkiej odległości dzielącej głowę Nikodema od mojego krocza. Niby taka pozycja była normalna, Lily wiele razy tak opierała o mnie swoją głowę, jednak w tamtej chwili miałem świadomość, że to jest Carter.
                Spokojne oglądanie przerwał trzask drzwi i wesołe:
                - Dobry!
                Nikodem ku mojemu zdziwieniu nie tak od razu podniósł się z moich kolan, więc Davies miał możliwość zauważenia tego jak oglądamy film.
                - Cześć – odpowiedziałem. – Co tak nagle wpadłeś?
                Moje pytanie chwilę wisiało w powietrzu, gdy Natan analizował sytuację. Nikodem nie odzywał się, a ja spokojnie czekałem na odpowiedź.
                - Lily mówiła, że siedzisz dziś sam, więc myślałem, że cię odwiedzę – odparł, nieco zmieszany.
                Spojrzałem na Nika, a potem na Nata. Ten pierwszy mierzył drugiego bacznym spojrzeniem.
                - Noo – zacząłem, przeciągając słowo. – Mam gościa.
                - Tyle widzę – mruknął. – To ja wam nie przeszkadzam. Do zobaczenia, Teo – rzucił i odwrócił się na pięcie.
                - Do zobaczenia.
                - Jutro wpadnę! – dodał i zniknął za drzwiami.
                Dopiero w momencie, gdy nastała w pokoju cisza, zauważyłem, że Nikodem musiał zatrzymać film.
                - Oglądamy dalej? – zapytał blondyn, a ja kiwnąłem głową, dając tym samym zgodę na ponowne uruchomienie filmu.
                Tym razem gdy Nik położył się na moich kolanach, po chwili wahania, wplotłem dłoń w jego włosy i bawiłem się złocistymi kosmykami. Od czasu do czasu nakręcałem je na palce i lekko ciągnąłem. Widziałem, że na twarzy Cartera pojawia się uśmiech, choć tak jak ja ignorowałem to jak się położył, tak on ignorował moje zabawy jego włosami.
                A i tak przez resztę filmu dotykałem miękkich pasemek, przerzucając je delikatnie w różne strony. Zauważyłem, że były nieco dłuższe niż miesiąc temu, a z bliska zdawały się jeszcze bardziej złote.
                Westchnąłem cicho. Cieszyłem się, że Nikodem już wrócił.

***

                Następny dzień zacząłem od nauki, więc siedziałem skupiony nad książkami i lekcjami, gdy Hopkinsowie wrócili z kościoła. Lils od razu, bez pukania, weszła do „mojego” pokoju.
                - Co tam, Teo? – zaszczebiotała.
                - Lekcje robię – mruknąłem pod nosem i zapisałem wynik moich obliczeń. Oczywiście błędny, bo takiego w odpowiedzi nie było. Westchnąłem zirytowany.
                - Za chwile Natan przyjdzie i chciałem zrobić popcorn… – zaczęła z błąkającym się po twarzy uśmiechem.
                - Tak, wpadł do mnie wczoraj Nikodem – przyznałem.
                - Ja ci mówiłam o wszystkim co się dzieje pomiędzy mną a Natanem – burknęła oskarżycielsko.
                Przerzuciłem kartkę zeszytu i nie podnosząc wzroku odpowiedziałem ze śmiechem:
                - On też mi wszystko mówił, ba, ja mu doradzałem.
                Lils popchnęła mnie, a ja w końcu spojrzałem na nią, wielce rozbawiony. Zacząłem się śmiać z jej teatralnie oburzonej miny, lecz moja przyjaciółka i tak długo nie wytrzymała, więc także zaczęła chichotać.
                - Boże, jak mi marnie wychodzi wyciąganie z ciebie informacji – jęknęła.
                - Uodporniłem się – przyznałem z dumą. – Kiedyś potrafiłaś pociągnąć mnie za język… - westchnąłem.
                - Niestety teraz muszę cię prosić o powiedzenie czegokolwiek. – Zamyśliła się na chwilę, a potem spojrzała na mnie błagalnie. – To co, opowiesz trochę?
                Spojrzałem na nią z dezaprobatą.
                - Co ty, jakaś fanka gejowskich romansów? - zapytałem.
                - Ha! Czyli to jednak romans?
                - Daj sobie spokój, nic z tego na tę chwilę nie ma – odpowiedziałem i potem jakże dorośle pokazałem jej język.
                - Ale jak coś to służę poradą – obiecała, poklepała mnie po ramieniu i zniknęła za drzwiami, a ja wróciłem do zadań domowych.

***

                Wyszedłem ze szkoły i zatrzymałem się tuż koło niej, aby ubrać rękawiczki. Nienawidziłem tych zmian temperatury, gdy rozgrzany wychodziłem na mróz, lecz nie miałem innego wyjścia. Z resztą niezbyt chciałbym zostać dłużej w tym ponurym budynku, więc tylko pospiesznie dopiąłem kurtkę i ruszyłem w stronę domu Hopkinsów.
                Zaszedłem aż trzy kroki dalej, gdy zatrzymał mnie Gabriel.
                - No hej, w końcu cię złapałem! – przywitał mnie. Nie gadaliśmy ponad tydzień.
                - Cześć – odparłem. – Taaak, ostatnio trochę zabiegany jestem – skłamałem.
                - Już wcześniej chciałem z tobą porozmawiać o tym fotografie. W ogóle dlaczego mi nie powiedziałeś, że chcesz pozować? – zapytał z pretensjami. Poczułem lekkie wyrzuty sumienia, ale przecież nie chciałem obarczać go moimi problemami.
                - To wyszło tak nagle. Po prostu przemyślałem sprawę, zadzwoniłem i tyle. – Wzruszyłem ramionami.
                - No, ale Salerno to akurat nienajlepszy typ fotografa – poinformował mnie. Sam się tego przekonałem – przyznałem w myślach.
                - Tak?
                Gab chciał odpowiedzieć, lecz znów mu przerwano. Tym razem nie dzwonek zwiastujący koniec przerwy, a Fabian:
                - Gabi, pospiesz się, piździ! – warknął na niego. Zauważyłem, że dopiero co Fabian wraz z Damianem i Nikodemem wyszli ze szkoły. Ten ostatni pokiwał mi, a ja mu odpowiedziałem tym samym gestem.
                Miałem wrażenie, że Gabriel prawie zazgrzytał zębami ze zdenerwowania. Grymas ukazujący tak negatywne emocje w ogóle nie pasował do jego spokojnej, delikatnej twarzy.
                - Musimy pogadać później, Teo. Do trzech razy sztuka – dodał. Podaliśmy sobie dłonie na pożegnanie i chłopak pognał do swoich przyjaciół, którzy jako najlepsi kumple, już kawałek odeszli. A ja spokojnym krokiem ruszyłem do domu Hopkinsów.

***

                Razem z Nikodemem postanowiliśmy posiedzieć trochę w kawiarni, aby rozgrzać się i spędzić miło czas przed powrotem do szarej, szkolnej rzeczywistości. Miałem masę zadań domowych, kartkówek i sprawdzianów, ale skoro blondyn zaproponował wypad, nie oponowałem.
                Szliśmy więc wolnym krokiem jak zwykle podejmując neutralne tematy a to odnośnie muzyki, a to o jakimś wrednym nauczycielu. W pewnym momencie Nik zmienił całkowicie temat, rzucając stwierdzeniem:
                - Słyszałem, że pod moją nieobecność trochę pozowałeś.
                Spojrzałem na niego, lekko zaskoczony, ale wiedziałem, że prędzej czy później Carter dowie się o mojej chwilowej pracy.
                - Taa – mruknąłem. – Nic takiego…
                - Dina była tobą zachwycona i wspomniała, że Demetrio także był pod wrażeniem – powiedział z przekąsem.
                - Współpraca była całkiem udana – przyznałem. Nie wiedziałem co więcej dodać, a przecież nie chciałem akurat Carterowi mówić, że Salerno tę współpracę widział nieco inaczej…
                - Tak? – zapytał, zdziwiony. – Będziesz chciał dalej pozować?
                - Nie, nie czuję jednak żadnej pasji – odparłem.
                - Nie spałeś ze Salerno, prawda?
                Zatrzymałem się zszokowany. Widziałem, że Nikodem dąży swoimi pytaniami do czegoś, ale nie spodziewałem się czegoś takiego! Brzmiał całkiem jakby był… zazdrosny? A może to tak mi się tylko wydawało, a naprawdę to była złość? Jednak zrobiło mi się miło na myśl, że ten złotowłosy chłopak mógłby być zazdrosny o mnie.
                Moje zatrzymanie i zdziwioną minę Nik musiał całkowicie źle zrozumieć. Spojrzał na mnie nieco zbolałym wzrokiem i skomentował:
                - Serio, Teo? Myślałem, że ty jesteś inny…
                Przeszedł parę kroków, a ja ocknąłem się z jakiegoś dziwnego otumanienia sytuacją, pytaniem lub zachowaniem Nikodema. Sam nie wiedziałem, ale odjęło mi mowę, która wróciła dopiero po chwili.
                - Hej! Ty naprawdę myślisz, że mógłbym przespać się z pierwszym lepszym kolesiem? – krzyknąłem na wydechu, łapiąc Cartera za łokieć.
                - Znaczy... – Zmieszał się. – Ty i on nie?
                Poczułem jakąś nieokreśloną złość na blondyna, że w ogóle mógł tak pomyśleć, ale postanowiłem zbagatelizować ukłucie w sercu i przewróciłem oczami.
                - Oczywiście, że nie – odparłem.
                - A on nic nie chciał? – Nikodem spojrzał na mnie uważnie, a tym razem to ja zmieszałem się.
                - No chciał – przyznałem. – Naprawdę musimy o tym gadać? – jęknąłem. – Chodźmy do kawiarni, zimno mi – zamarudziłem, zmieniając temat.
                Mój towarzysz tylko westchnął nieco nieusatysfakcjonowany odpowiedzią, ale przyznał mi rację i ponownie poszliśmy w stronę małej kawiarenki, aby rozgrzać się i napchać słodkim kawałkiem ciasta.

***

                Przyszedłem do szkoły nieco wcześniej i miałem jeszcze dziesięć minut do pierwszej lekcji. Udałem się do automatu z jakże zdrową żywnością, aby wybrać batonika i gdy dokonywałem tak ważnej decyzji mojego życia, zaczepił mnie Gabriel.
                - Hejka – powiedział wesoło, tak, jakby właśnie nie była godzina ósma. Ja osobiście czułem się jak zombie i wlokłem się korytarzami szkoły, a niektóre osoby mogłyby posądzić mnie o bycie duchem. O tak wczesnej porze na próżno szukać u mnie energii czy chęci do nauki.
                - Hej – mruknąłem ospale, dalej wgapiając się automat.
                - Weź Twixa – poradził mi, a ja po chwili rozważania wrzuciłem monety, wystukałem numerek czterdzieści trzy i odebrałem mojego batonika. – Teo, pogadamy?
                Spojrzałem na niego i ziewnąłem, zakrywając ręką usta.
                - Teraz? W tej chwili myśleć mi się nie chce – poskarżyłem się. Włączył mi się tryb zombie-marudy.
                - Ile ty człowieku spałeś? – zapytał, krzywiąc się. – Nieważne. W końcu chcę się dowiedzieć czy Salerno na tych sesjach, hm, składał ci nie tylko propozycje pozowania?
                - Nawet jeśli to co? – odparłem, znużony. – Gab, sesje skończone, po co drążyć temat? Zaproponował, odmówiłem – wyraźnie podkreśliłem to słowo – i żyję. Koniec kropka – dodałem.
                - Ale wszystko okej? – dopytał, a ja kiwnąłem głową, na potwierdzenie, że tak. Przy okazji otworzyłem Twixa i odgryzłem kawałek. – To dobrze. Jak będziesz chciał spróbować to naprawdę, zapytaj mnie. Nie warto pchać się w dość niepewne źródła, gdy… - zamilkł i nagle zaróżowił się na policzkach aż po szyję. Byłem ciekawy czy jest świadomy, że wiem o jego małym romansie z Salerno, jednakże zrozumiałem, że jeśli nie chcę dać dupy to on poleci mi lepszych fotografów, którzy tego nie wymagają w pakiecie ze sesjami.
                - Spoko, więcej pozować nie będę – zapewniłem go. – To nie moja działka. Chcesz trochę? – Podsunąłem mu pod nos batonika. Ułamał kawałek i odpowiedział:
                - Dzięki. No to do zobaczenia, Teo! – pożegnał się wesoło, pełen energii, a burknąłem tylko ciche „do zobaczenia”. Naprawdę zastanawiałem się skąd niektórzy ludzie posiadają tyle werwy na rano… Ja najchętniej o tej porze spałbym w ciepłym łóżku i nigdzie się nie ruszał. No cóż, nie każdy jest leniwy.

***

                Śnieg przestał prószyć, lecz jego biała warstwa i tak pokrywała chodniki oraz dachy domów. Ulice posypane solą, na których tworzyły się brudne, błotniste breje stawały się niebezpieczne dla kierowców. W ostatnich dniach w mediach ciągle pojawiał się temat wypadku. Raz auto dachowało, a kolejnym razem tir uderzył w drzewo. Tyle nieszczęść spada na ludzi, lecz myśląc o śmierci, nigdy nie chciałbym zginąć w wypadku.
                Zdaje się, że śmierć zawsze przychodzi niespodziewanie. Nachodzi nas podczas snu, odbiera dech podczas operacji. Jednak aby umrzeć tak niespodziewanie, gdy jedzie się autem do wyznaczonego celu – umrzeć w połowie drogi bądź koło własnego domu… To tak jakby ktoś nagle uciął w dowolnym momencie nitkę, która symbolizowałaby twoje życie. Ciach i koniec. Zostawiasz wszystko za sobą.
                Rodzice mojego ojca zginęli właśnie w wypadku samochodowym. Jechali na urodziny jakiejś ciotki, mieli się dobrze bawić na hucznej imprezie. Tata raz wspomniał, że gdy wyjeżdżali, byli radośni i pozytywnie nastawieni. Mieli kupiony prezent, a moja babcia założyła jedną ze swoich najlepszych sukienek. Dziadek ubrał swój odświętny garnitur. Niedane było im dojechać na urodziny.
                Ich życie skończyło się tak nagle i nigdy nie dowiemy się, jakie były ich ostatnie słowa, co czuli i kto zmarł pierwszy. Choć czy to istotne? Niezbyt. Ważniejszy był fakt, że osierocili syna, który dopiero co stał się dorosły i nadal się uczył.
                Najlepszym wyjściem byłoby zdecydowanie samemu, kiedy chce się umrzeć. Wziąć garść tabletek, podciąć sobie żyły lub powiesić się. Samemu wybrać miejsce, sposób i czas. Jednak czy to nie tchórzostwo? Odbierać sobie życie, gdy ma się przed sobą nieokreśloną ilość czasu? Samobójstwo zdaje się być ucieczką, czyli postępkiem tchórzostwa, jednak zastanawiałem się ile trzeba mieć odwagi, aby zrobić pierwszy krok w stronę tej ucieczki. Zastanawiałem się czy na pewno samobójcy to tchórze.
                Teo, a co musi się stać, abyś ty chwycił za żyletkę? – Usłyszałem niezadane przez nikogo pytanie.
                Obawiałem się myśli, że jestem blisko tego. Sam fakt, że tylko trochę i mógłbym to zrobić przerażała mnie niezmiernie.
                Jednak każdego dnia starałem się wstać, zebrać w garść i żyć. No, bo jak można odebrać sobie najcenniejszy dar, jaki się ma? Jak można zrobić sobie to i zrobić to najbliższym ludziom?


***

Hej!
Ten rozdział został napisany przeze mnie w trybie błyskawicznym. Powstał w dwie noce, co jest dla mnie wielkim osiągnięciem. Jednak przyznaję, że pojawiłby się szybciej, gdyby nie pewne komplikacje. 
Mam nadzieję, że cały rozdział jest w porządku, bo mi pewien fragment strasznie nie pasował i poprawiałam go parę razy. :<
Dla nieświadomych wyjaśniam, że tak mnie naszło, aby dwa ostatnie pytania były zaczerpnięte z wypowiedzi Dominika z "Sali samobójców". Tak jakoś bardzo mi pasowały do sytuacji... Stąd też ten gif. ;)
Malina

25 komentarzy:

  1. nie spie, bo czytam to opowiadanie i huz naprawde nie moge sie docxekac ax cos pomiedzy teo a nikiem zacznie sie dziac konkretniejszego....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba być cierpliwym. ;) Chłopcy i tak są bliżej niż dalej. c;
      Miło mi, że skomentowałaś! Dziękuję!

      Usuń
  2. Przepraszam za moje idiotyzmy pod ostatnim postem, już mi przeszło :")))
    Rozdział jest troszku takim zapychaczem, a skoro powstał w trybie błyskawicznym naprawdę musiałaś być zdesperowana, by coś dodać x3
    Zawsze zastanawiam się, jak bohaterowie opowiadań wytrzymują oglądanie filmu. Kiedy ja z kimś postanowię 'obejrzeć film', najpierw trzeba coś znaleźć, co skutkuje utratą kilku godzin, obejrzeniem tysięcy niepotrzebnych stron, zjedzeniem wszystkiego, potem następuje faza przewijania początku, bo nudny, a potem się nam odechciewa :')
    Ostatni akapit niby wziął się tak z dupy, ale gdyby głębiej pomyśleć, zapewne opowiada on o tym, nad czym ciągle Teo myśli, ale nie zamierza tego uzewnętrzniać.
    +++ za Tokio Hotel w odtwarzaczu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, przede wszystkim mylisz się w stwierdzeniu, że rozdział jest zapychaczem. No cóż, Ty tak zinterpretowałaś moje słowa, a moim zdaniem po prostu miałam wenę i pomysł. To opowiadanie jest dla mnie na tyle ważne, że ani myślę o dodawaniu tu głupot, aby zadowolić czytelników (choć chciałabym, aby ludziom się podobało). Jednak najważniejsza jest dla mnie moja satysfakcja z tekstu, więc na pewno nie dodaję żadnego zapychacza c;
      Może to ja jestem dziwna, ale nigdy nie miałam takiej sytuacji jak Ty. Jeśli oglądam z kimś film to decyzja zapada szybko i oglądamy spokojnie, komentując. Zdawało mi się, że to jest normalne...
      Dokładnie. Chcę podkreślić myśli Teo i pokazać jego stan psychiczny.
      Tokio Hotel uwielbiam c;
      Dziękuję za komentarz ;)

      Usuń
  3. Jak będziesz tak szybko dodawać rozdziały to ja będę w siódmym niebie. Zazdrosny Nik, mrauuu to lubię. Ta scena podczas oglądania filmu była świetna. Czyżby to ją poprawiałaś do perfekcji? Ciekawe czy Teo skorzysta z oferty Gaba i kiedyś jeszcze zapozuje, naprawdę intrygujące. Podobają mi się również te dwie płaszczyzny, które tworzysz. Na co dzień Teo żyje normalnie, odrabia lekcje spotyka się ze znajomymi, ale wieczorem gdzieś tam krąży temat o wiele głębszy jakim jest samobójstwo.No właśnie, co musi się stać by on chwycił za żyletkę. W końcu wytrwał już tak wiele. Pozdrawiam i czekam na kolejny świetny rozdział.
    ~Pantera

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie zapowiada się na to, żeby następny rozdział ukazał się szybko. Choć nigdy nie wiadomo jak to z moją weną będzie D:
      Nie chcę zdradzać odpowiedzi na Twoje pytania czy rozmyślenia, bo wszystko będzie wyjaśnione potem c;
      Teo jest dzielny i jakoś sobie radzi, stara się żyć normalnie, jednak trzeba zwrócić uwagę na fakt, że wyrzucenie z domu już na jego psychikę wpłynęło. Stąd też te myśli, rozważania.
      Dziękuję bardzo ;)

      Usuń
  4. Szczerze zaskoczyło mnie, że dodałaś rozdział, ale zaraz ucieszyłam się. Teo to jednak ma ciężko. Choć podziwiam, że nadal się trzyma. W końcu ma dla kogo :)
    Poza tym, że pochlipuje to rozdział bardzo dobry.
    Czekam na więcej.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym dodawać rozdziały co tydzień, jednak brak czasu, weny i chęci mi to uniemożliwia, niestety :(
      Mi także się wydaje, że Teo jest dzielny c;
      Dziękuję bardzo! :)

      Usuń
  5. I znowu przeczytałam z opóźnieniem!
    Hańba mi!
    Eh... AL co do rozdziału...
    Jest mega! Naprawdę niesamowity.
    Te ostatnie cztery akapity... Brak słów. Są niesamowicie przemyślane i wgl!
    Nie wiem co pisać... Skąd bierzesz te pomysły, słowa?
    Naprawdę tylko pozazdrościć!
    Pozdrawiam serdecznie i życzę weny!!!!
    ~ Benefactor.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja opóźnieniem odpisuję...
      To co siedzi w głowie Teo w większości wywodzi się z moich myśli. Nie są to puste słowa, lecz coś zaczerpniętego ze mnie. ;) A jeśli chodzi o pomysł na akcję, postacie - dużo spaceruję i fantazjuję. Mam wiele ciekawostek związanych z tym opowiadaniem, ale np. Nikodem wzorowany jest wyglądem na takim jednym chłopaku, którego parę razy spotkałam w lesie, podczas spaceru. I automatycznie pierwsze spotkanie Teo i Nika zostało przeniesione do lasu. ;)
      Dziękuję bardzo! c;

      Usuń
    2. Kobieto ma kochana!
      Kiedy będzie nowy rozdział!?
      Usycham z Tęsknoty za Twoim słowem pisanym, nooo!

      Uwielbiam Cię, ale jeśli nie dodasz rozdziału to znajdę Cię i zmotywuję, jak mało kto, okay?

      Proszę Cię.
      Tęsknię za Tymi przemyśleniami Teo, za opisem Nika, scenami z Gabem!

      Proszę. Wstaw nowy rozdział!
      Pozdrawiam serdecznie i życzę weny!
      ~ Benefactor.

      Usuń
    3. Przepraszam, przepraszam, przepraszam!
      Chociaż to nie do końca moja wina (Jednak mogłam pisać szybciej, prawda? Wtedy by nie było problemu!), ponieważ rozdział miał się ukazać dzisiaj. Tak, miał, ponieważ się nie ukaże. Jestem w tym momencie wściekła, bo miałam do zrobienia jeszcze parę rzeczy, ale złośliwość rzeczy martwych... Właśnie zepsuł mi się laptop. Na którym miałam prawie gotowy rozdział, pracę konkursową i parę innych. Nie wiem czy odzyskam dane, mam nadzieję, że to nic poważnego.
      Jeszcze raz przepraszam! :(

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Przepraszam, że musiałaś trochę poczekać na mój komentarz, ale niedawno miałam przeprowadzkę, ino... tak jakoś wyszło. Do tego zaczęła się szkoła, co jeszcze bardziej obciążyło mi barki. Ale mimo wszystko udało mi się dorwać do laptopa, jak i udało mi się wreszcie cokolwiek tutaj sklecić.
      Zacznę od tego, że ten rozdział kompletnie mnie zauroczył i skradł mi serce. Moment, w którym oglądali film i to jak on położył głowę na jego kolanach i jak Teo głaskał jego włosy ♥ Matko, to mnie tak rozczuliło ♥ Mistrzostwo, no ♥ W ogóle jestem w siódmym niebie, że Nikodem wrócił. Chociaż i tak zapewne nie tęskniłam za nim bardziej, niż tęsknił Teodor c:
      Jak zwykle wszystko w tym rozdziale było dobrze naważone. Trochę tego, trochę tamtego i jeszcze czegoś takiego - ani za dużo, ani za mało - po prostu idealnie. Kocham tego bloga, kocham to, co piszesz! Uwielbiam to czytać, uwielbiam tą fabułę. Naprawdę to jest genialne. Fakt, że długo czeka się na rozdział, wcale nie jest tak zły, bo warto czekać na takie cud rozdziały.
      Te głębie, przemyślenia, mam pełno screenów z Twoimi cytatami. Ostatnie akapity o samobójach - genialne. Podziwiam Cię za to, a wiedz, że podziwiam mało kogo. Sama wiem jak życie potrafi nas zaskoczyć, a czytając tego bloga czasami odbieram wrażenie, jakbym czytała swój własny pamiętnik. Oczywiście w zależności od fragmentów, bo nie jestem chłopakiem i nie jestem gejem XD
      Eh, moje życie jest zjebane. Ale właśnie takie je lubię. Ano, i lubię Twojego bloga. Tak. To moje dwie wartości życiowe, bycie zjebanym i czytanie Twojego bloga... ok, kończę ten komentarz, bo zaczynam pisać dziwne rzeczy. Pozdrawiam serdecznie, życzę nadmiaru weny i czasu na pisanie ♥♥

      Usuń
    2. Z pewnością czas oczekiwania wynagradza mi treść Twojego komentarza. Tak miło mi się zrobiło ^-^
      Przyznaję, że w ogólnych planach wyjazd Nika miał zająć nieco dłużej, no, ale przecież Teo by mi tu usechł z tęsknoty :D
      Staram się jak mogę, aby pojawiały się różne akcje i wszystko szło do przodu. Jeśli uważasz, że wszystko jest odpowiednio rozłożone to dobrze, bo zawsze obawiałam się, że czasami mogę za bardzo skakać po różnych wydarzeniach.
      Niestety, wszystko piszę z rozdziału na rozdział i nie posiadam tekstów na zapas. Gdybym wiedziała, że ten blog się tak rozkręci i pojawią się czytelnicy, którzy będą czekać na rozdziały to z pewnością napisałabym parę tekstów do przodu! A tak teraz nie mam czasu, aby na bieżąco pisać raz na tydzień...
      Właśnie uświadomiłaś mi, że z mojego bloga także można zrobić cytaty. Jakoś wcześniej nie przyszło mi to na myśl, ale jeśli można to super :D
      Wiadomo, każdy autor daje coś z siebie do opowiadań. Wiele myśli, miejsc, opisów osób dotyczy mojego życia, więc jak najbardziej znajdą się osoby, które będą się czuły jakby czytały swój pamiętnik, bo po prostu są to najnormalniejsze myśli ;)
      Wiadomo - fajne jest to uczucie, że ktoś docenia twoją pracę i podoba mu się to, więc bardzo cieszę się, że "Pięknie złamany" podoba się Tobie i innym osobom. Jestem bardzo zadowolona i jest mi... miło? Nie wiem jak wyrazić to uczucie. Jednakże bardzo, bardzo dziękuję, tak z całego serca! c;

      Usuń
  7. Hejka :) o rany, ale mnie długo nie było na Twoim blogu...

    Wypadałoby tylko przeprosić. Nie można tak po prostu znikać :( to nigdy nie wychodzi na dobre. Mam jednak małe usprawiedliwienie, ponieważ to, co działo się w moim życiu, skutecznie uniemożliwiło mi jakąkolwiek działalność pisarską. Mam teraz tyko nadzieję, że mi wybaczysz :)

    Odkryłam Twojego bloga "po raz drugi" dopiero wczoraj. Szukałam miniaturek o Scorbusie i przypadkowo trafiłam na Twojego głównego bloga, a stamtąd do "Pięknie złamanego" był już tylko krok.

    Wspominałam już, że za każdym razem, kiedy czytam tytuł bloga, mam dreszcze? Z pewnością, Nie mogłam tego ominąć. Nie jesteś w stanie sobie wyobrazić, jak bardzo się ucieszyłam, kiedy zobaczyłam, jak się tu pozmieniało, a jeszcze bardziej, że przybyło czytelników i nie musisz już pisać dla wąskiej publiczności! (Tych komentarzy powinno być minimum piec razy więcej, ale myślę, że to tylko kwestia czasu).

    Okej, teraz czas na komantarz ^_^ ach <3 no więc tak:
    1. Dlaczego ten Teo jest tak cholernie nieśmiały??? Dlaczego on jeszcze nie jest z Nikodemem w łóżku ja się pytam?? Dlaczego to wszystko dzieje się tak wooooolno? Masz jakąś radochę z tego, że Twoje czytelniczki usychają z niecierpliwości? Będziesz się smażyć w piekle, moja droga!

    2. Nikodem, Nikodem i jeszcze raz Nikodem! Ideał faceta, jak nic. Szkoda mi tylko, że jest homo, no ale przecież nie można mieć wszystkiego :/ jeśli okaże się, że przez niego Teo będzie cierpiał, połamiesz mi serduszko na drobniutkie kawałeczki ;-;

    3. Byłam tak zafascynowana opowiadaniem, że zapomniałam uruchomić sondy ortograficznej XDD nie rzucił mi się w oczy nawet przecinek, to znaczy, że Twoje dzieło jest totalnie czyściutkie i pozbawione błędów, bo jestem tak czuła na tym punkcie, że znajomi wytykają mi to na każdej lekcji języka polskiego :D tylko tak trzymać kochana!!

    4. Poznałam teksty z Sali Samobójców (taaa, bardzo trudno się było domyślić, zwłaszcza po gifie), bo oglądałam ten film chyba z piec razy. W ogóle, kiedy teraz się nad tym zastanawiam, to Teo zaczyna mi Dominika powolutku przypominać... TO MUSI BYĆ HISTORIA Z HARRY ENDEM, NIE MOŻESZ MI TEGO ZROBIĆ!

    Uff, to chyba wszystko :) najdłuższy komentarz w dziejach ludzkości :') czekam, czekam, czekam na kolejny rozdział i jeżeli tylko znajdę choć odrobinę wolnego czasu, ma zamiar Cię motywować, żebyś jak najszybciej wrzucała nowe rozdziały ^_^ weny życzę (jak zwykle),
    Silent

    PS Właśnie, laska :D co się stało z blogiem Megan? Może ty coś wiesz?
    S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam i ojejku jak miło ^-^ Uwielbiam komentarze, a szczególnie takie jak Twój. Nie, żebym była zamknięta na wszelką krytykę, lecz czasami ktoś musi mi sypnąć cukrem, abym nie rzuciła wszystkiego w cholerę :'))

      Cieszę się, że wróciłaś, bo to najważniejsze! Gorzej by było jakbyś była na tyle niezainteresowana tym co piszę, że kolejny raz byś nie zerknęła.

      A pomyśleć, że tytuł jest cytatem z piosenki. Jednak nie ma co, muzyka jest moją największą inspiracją c;

      Ja też się cieszę, że ludzi przybywa i nawet, jeśli nie komentują to widzę, że już ktoś to czyta. Chociaż to opowiadanie w znacznej większości piszę sama dla siebie to jednak czytelnicy się przydają, bo zawsze trochę milej się robi, nieprawdaż? No i jest nowy wygląd jak pewnie zauważyłaś, moim zdaniem ten szablon jest świetny ;)

      1. Kurczaki, ktoś mnie rozszyfrował :(( Jednakże nie zaprzeczę, jakaś satysfakcja z tego jest.
      Spokojnie, jeśli piekło istnieje to jest wielka możliwość, że tam trafię :)
      A tak bardziej poważnie - Teoś to mój słodki, przeuroczy chłopiec i jak ja bym śmiała mu tak szybko cnotę odbierać? Z resztą najpierw muszę poćwiczyć pisanie odpowiednich scen, bo w końcu wszystko musi być w klimacie bloga.

      2. Omijam ten punkt, jednak pasuje tutaj śmiech typu 'buhahaha' :'))

      3. Pewnie błędy gdzieś tam są, ale wszystko poprawię po skończeniu opowiadania. Szczególnie pierwsze rozdziały, gdzie pięknie mieszałam czasy...

      4. Nienawidzę pisać happy endów. Wiem, że to zdanie brzmi strasznie, aczkolwiek mam wrażenie, że moje happy endy są tak naciągane... Mam dwie wersje zakończenia "Pięknie złamanego" - za pierwszą będziecie mnie chcieli zabić, za drugą poćwiartować.

      Niestety, do następnego rozdziału jeszcze mi daleko. Muszę jeszcze napisać pracę konkursową oraz miniaturkę na bloga, dopiero potem kolejny rozdział tutaj :(
      Ale bardzo chętnie przyjmę wszelkiego rodzaju motywację! :D

      Niestety nie mam pojęcia co jest z Megan i jej blogiem ;c

      Dziękuję za długaśny komentarz! ^-^

      Usuń
  8. Bardzo fajnie prowadzona narracja ;) nie dostrzegłam błędów ;) chyba muszę nadrobić resztę, wtedy napiszę jakąś dłuższą opinię ;)
    Przy okazji nowa notka u mnie ;)
    http://i-gonna-slightly-mad.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję c;
      Staram się nie robić błędów, choć pewnie jakieś tam są. Jak na razie jestem autorką i betą w jednym.
      Chętnie przeczytam wszelkie opinie odnośnie moich tekstów ;)

      Usuń
  9. RoztrzepanaJakNikt20 września 2015 11:44

    Kiedy dodasz nowy rozdzial? Wogule to bardzo podoba mi sie twoj blog.... W innych blogach juz by sie caliwali lub byli cos z erotyka.... Bardzo mi sie podoba i mam nadzieje,ze bedziesz miala jak najwiecej weny
    Bardzo wielka fanka ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dziś zaczęłam pisać kolejny rozdział. Napisałam już 3 strony, więc jest dobrze ;)
      Bałam się tego, że za bardzo przedłużam, ale jeśli jest dobrze to się cieszę.
      Dziękuję bardzo!

      Usuń
  10. To się nazywa odwaga. Niektórzy aż nazbyt obnoszą się ze swoją tolerancją; te tęcze na fotkach są wręcz żałosne. Ale ty nie. Ty wykonałaś cudowną robotę, pisząc to opowiadanie. Żadnych tęczy, żadnego podkreślania, że jest się tolerancyjnym. To opowiadanie pokazuje, że nie trzeba się wstydzić: swojej tolerancji i orientacji. Naprawdę genialna robota. Rozdział jest perfekcyjny, brakuje mi troszkę akcji, tempa, ale jest cudownie. Bardzo chętnie zabiorę się do czytania wcześniejszych rozdziałów, myślę, że zajmie mi to jakieś dwa tygodnie. Tak, wiem, to brzmi strasznie długo, ale wiesz... szkoła. Pierwsza gimnazjum w szkole sportowej, treningi, własne opowiadanie, nauka... Muszę znaleźć na wszystko czas! Ale kiedy trener poukłada porządnie treningi, to będę w stanie ci powiedzieć, ile zajmie mi doczytanie poprzednich rozdziałów, których nie będę komentować, bo pewno będę zmęczona. Bo w twoją historię trzeba się wczuć, trzeba wiedzieć, co się czyta, a nie lecieć na łeb na szyję z materiałem. Tu trzeba poczuć, zupełnie jak u mnie na treningach: musisz oddać całą siebie... znowu nawijam o nodze, wybacz. W każdym razie wiedz, że mnie tutaj nie zabraknie, informuj mnie w odpowiedniej zakładce na moim blogu, a ja zaraz lecę do ciebie na miniaturki.

    No i zapraszam do siebie, czas poznać historię Mal, Charliego, ich przyjaciół i tajemnicę strasznego dyrektora Uniwersytetu Salemskiego.

    tymczasem-w-salem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odwaga? Nie wiem, być może. Jednak ja po prostu i w życiu realnym, i na blogach pokazuję jak być tolerancyjnym w zwyczajny sposób. Nie uznaję tego za wyczyn podpinający się od odwagę, ale miło mi, że Ty tak to uznajesz :)
      Jak najbardziej rozumiem. Fajnie, że pokazałaś się, że zamierzasz czytać moje opowiadanie!
      Dziękuję bardzo za komentarz :)

      Usuń
  11. Hej,
    czyżby Nikodem przejawiał jakieś elementy zazdrośnika, no i Gabriel, który chciał rozmawiać o tym czy przespał się z tym fotografem...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, Nikodem jest trochę takim typem zazdrośnika ;)
      Dzięki za komentarz!

      Usuń

Obserwatorzy